Aktualności

sie 23, 2013

Refleksje jurora - Agnieszka Gadzińska-Grądkiewicz


Kategoria: General
Napisał: admin
 
 
Warta uznania jest odwaga wejścia w przygody, znalezienia się w nieznanym: jest dzielny ten, kto otwiera się na ludzi i ma ochotę doświadczać, jak wyobrażenia o sobie spotykają się z otwartym, przecież nie zawsze bezpiecznym światem.
 
Widać w pracach, ile trudności czeka na wędrowca, gdy ten zrezygnuje z utartych ścieżek i szuka głosu, który ma pogodzić to, co najbardziej bliskie, z oczekiwaniami spoza „Ja”. Niewiele znam niebezpieczniejszych, a jednocześnie bardziej ożywczych, intrygujących wyzwań od rozmowy ze światem, ale takiej, żeby nie przemieniła się w trwały konflikt czy rozczarowanie.
 
A wśród nadesłanych kartek zaciekawiały wyobraźnią raczej prace uczestników poniżej osiemnastki; starsi częściej banalizowali siebie i otoczenie.
 
Natomiast przestrzeń, gdzie mogli mówić o własnych punktach widzenia najmłodsi gimnazjaliści, może niekoniecznie trafnie wobec rzeczywistych zamiłowań, trosk i zajęć ludzi w tym wieku, zdominowały gniazda monotematycznych wypracowań, które nauczyciele lub wychowankowie utożsamili z propozycjami literackimi.
 
Mam zresztą wrażenie, że szablony ze szkoły usztywniają sporo tekstów, bez względu na wiek uczestnika, pomimo widocznych u piszących chęci, by czuć się we wzorach komunikacji z programów edukacyjnych inaczej niż w zbrojach: walczymy, proszę państwa. Pytanie może brzmieć: z czym? Z czym walczymy i po co?
 
Być może literaturę od wypracowania odróżnia jasna świadomość, że realne życie rzadko przejmuje się poprawnością w schemacie: wstęp-rozwinięcie-zakończenie. A styl można widzieć tak samo jako skutek dostosowania się do reguł poprawności, jak i, wymagającą większej elastyczności, zgodność, harmonię między wyrażającym coś a wyrażanym.
 
Zatem, wybór piszącego sprowadzałby się być może do ustalenia, czy chce i może z autentyzmem opowiedzieć innym o świecie, jaki przeżywa, czy też woli przetestować zdolność do otrzymania od życia szóstki za to, że mówi wiarygodnie.
 
Zachęcam do wybrania pierwszej z dróg, chociaż jest trudniejsza, a może właśnie dlatego; druga z sygnalizowanych wydaje się jednak bardziej fortunna dla wypracowań.
 
Jeżeli miałabym myśleć o migawce literackiej na jeden z możliwych drogowskazów dla uczestników konkursu, wybrałabym chyba „Klucze”, zbiór osobistych szkiców Marii Kuncewiczowej, a z niego rozdział „Droga do piekieł”. Autorka, w rzece uchodźców wrześniowych płynącej przez Rumunię do Francji, dalej do Wielkiej Brytanii, mijała też Lublin. I stamtąd usłyszymy, że 
 
Ktoś podsunął mi krzesło. Ktoś biedny, bo ręka była brudna i nieśmiała. Teraz, po latach, dziękuję ci raz jeszcze, miłosierna ręko! Siadłam dla odmiany. Dziwiłam się niepomiernie, dlaczego ja siedzę na ulicy w Lublinie. Myślałam, czy na tym polega wojna, że ludzie porzucają swe życia, by siąść na nieznajomych ulicach i patrzeć, jak znajomi mijają ich bez ukłonu.
 
 
Jeżeli ktoś będzie miał pytania o szczegóły, proszę do mnie pisać.