Aktualności

sie 16, 2013

Refleksje jurora - Daniel J. Stachuła


Kategoria: General
Napisał: admin
 
 
 
"Jest patos wielkich uczuć, patos szczerozłoty
i jest patos blagierski – środek na wymioty!"
 
Konstanty Ildefons Gałczyński, "Patos kabotyna"

 
 
Tym cytatem chciałbym rozpocząć niniejszy, króciuteńki szkic, podsumowujący prace nadesłane w tym roku na VII Ogólnopolski Konkurs Literacki Młodych „O wachlarz Wilhelminy” – swoją drogą, nazwa to długa, skrótowo zatem będę mówił po prostu o Konkursie.
 
Dlaczego właśnie ten fragment wybrałem? Ano dlatego, że mnóstwo w tekstach nadesłanych niepotrzebnego patosu, nadmiernej egzaltacji i całkowicie zbędnych Witkacowskich bebechów – chyba, że zamiarem autorów było stosunkowo wierne oddanie własnych emocji i stanów psychicznych. Winszuję pomysłu, wykonania jednak nie. Być może moje słowa brzmią ostro i złowrogo – tak! tekst, także ten zapisany, brzmi, pobrzmiewa gdzieś w uszach, w głowie, czasem nawet brzęczy niemiłosiernie nad uchem, spać nie daje nocami, gdy diaboliczne demony, wypełzające w koszmarną noc z parowów, jarów, wąwozów i przepaści, i tak dalej…
 
Nie miałem jednakże zamiaru krytykować dla samej krytyki. La critique pour la critique, jak l’art pour l’art. Cóż poradzić, kiedy zdecydowana większość prac konkursowych wzmaga we mnie uczucie litości i trwogi, ale katartycznego oczyszczenia brakuje? Mogę jedynie ponarzekać, tak po polsku, ludowo, w regionalnym stroju, tańcząc mazura czy innego poloneza. Alem człowiek młody i do narzekań rozlicznych a słodkich nieskory. Pochwały zatem zacznę czynić, tu i ówdzie okraszając drobnym przytykiem i uszczypliwością.
 
Kilkadziesiąt prac stało na dość dobrym poziomie. Pojawiło się także kilka tekstów bardzo dobrych, by nie mówić wybitnych – kimże ja jestem, by oceniać osoby, które są moimi rówieśnikami? Mogę razem z Wami zadawać sobie pytanie, nad którym głowił się równie młody Andrzej Bursa: Jak oddać zapach w poezji? Nie wiem. Nie ma jednej, słusznej, genialnej wskazówki, która mogłaby nauczyć pisania wierszy. Poetyki normatywne już dawno odeszły do lamusa, a niemal każdy współczesny „poradnik wierszokletów” zachwyca mnie w taki sam sposób, jak Juliusz Słowacki zachwycał Gałkiewicza, ku pokrzepieniu irytacji i przerażenia profesora Bladaczki.
 
O prozie zatem słów kilka. O tej lepszej, bo o gorszej kiedy indziej. Niewiele wspaniałych tekstów, które porwały mnie całkowicie, ale udało się. Odleciałem, odpłynąłem w te wykreowane światy fikcji i złudzeń. Lekkość narracji, dobre dialogi, (nie?)nachalność partii opisowych, a wszystko to okraszone doskonałą puentą, inkrustowane dobrze dobranymi środkami stylistycznymi. Łyżką dziegciu niech stanie się apel: czytajcie swoje teksty kilka, kilkanaście razy i starajcie się wychwycić literówki oraz pojedyncze błędy.
 
Dygocącym krokiem najmłodszego jurora przechodzę do podziękowań. Organizatorom – za to, że zaprosili mnie do grona jurorskiego. Autorom – za to, że mogłem czytać ich prace. Za to, że mogłem wzruszać się i śmiać się do rozpuku. Literaturze – za to, że strąca na dno (a może w przepaść?), by za chwilę zbawić Czytelnika.
 
 
Daniel J. Stachuła